19 czerwca 2015

Pół roku razem

W poniedziałek Jacek skończył 6 miesięcy!

Jest to dla mnie o tyle niesamowite, że stało się tak szybko jak mrugnięcie okiem. Pół roku razem, pół roku jako rodzina 2 plus 2. Pół roku radości i smutków, zmagań i przemyśleń. Pół roku, które zmieniło nasze życie o 180 stopni. Pół roku z Jackiem.

W dzień miesięcznicy, nasz synek sprawił nam ogromną radość - przekręcił się na brzuszku o 90 stopni :) Dziś już robi pełne kółeczko, choć sprawia mu to wiele trudności. Cieszymy się jednak, bo widać u niego chęć rozwoju. Dziś też pierwszy raz sam przewrócił się z plecków na brzuszek. A w zeszłym tygodniu zaczął ruszać wszystkimi paluszkami lewej stopy, tej, która była prawie całkiem niewładna! Same niespodzianki, które są dla nas wspaniałym prezentem na te pół roczku, choć to my powinniśmy obsypać go prezentami :)

Te niesamowite postępy to efekt leczenia ortopedycznego i przede wszystkim rehabilitacji. W tej chwili Jacuś jest intensywnie ćwiczony metodą Vojty (dwa razy w tygodniu przez rehabilitantów i 3-4 razy dziennie przeze mnie w domu).  Jest też masowany, rozciągany i stymulowany ruchowo do pokonywania kolejnych etapów rozwoju. W przyszłym tygodniu rehabilitantka chce włączyć też w terapię aquavibron. Na turnusach rehabilitacyjnych w Warszawie Jacuś dodatkowo jest podwieszany na wyciągu kamaszkowym, przechodzi galwanizację i rozgrzewanie lampą Solux. Vojta i rozmasowywanie stóp każdego dnia. To nie zawsze jest przyjemne, szczególnie terapią Vojty to walka i ryk. Dość powiedzieć, że po takich zajęciach, Jacek potrafi przespać trzy godziny... Ale warto! Widać to po efektach, po tym jak wiele nasz synuś osiągnął przy tak ciężkiej wadzie.

A poza tym Jacek jest tak kochany, wesoły i pogodny, że to też jest niesamowite. Dzielnie znosi te wszystkie "męczarnie" i czaruje wszystkich rehabilitantów swoim uśmiechem :)

Te pół roku to też niestety nowe, nieciekawe wiadomości: podejrzenie niedosłuchu w prawym uchu i torbiel w mózgu. Na razie nie panikujemy - badanie u audiologa będzie powtórzone pod koniec lipca, bo być może zły wynik spowodowany był katarem. Natomiast torbiel jest na razie niewielka i być może jeszcze się wchłonie - kolejne USG głowy będzie w sierpniu i wtedy zobaczymy, co ono pokaże.

Na razie cieszymy się czasem wspólnie spędzanym. Szczególnie weekendy, gdy jesteśmy w domu we czwórkę, to bezcenny czas. Marzę, żeby taki względny spokój utrzymał się u nas jak najdłużej :)


Kochany! Bądź zawsze taki radosny i uśmiechnięty! Właśnie tego Ci życzę najbardziej :*********