30 września 2013

Księga dźwięków

Nadeszła jesień. 
W domu siedzimy częściej, na dworze krócej. 
Bywa że w ogóle nie wychodzimy, bo pada deszcz. 
Postanowiłam więc stopniowo wzbogacić nasze zbiory zabawkowo - książkowe, by dni spędzone w domu nie były dla wszystkich męczarnią. 

Dzięki temu Milenka stała się posiadaczką kolejnej książeczki. Tym razem wybór matki padł na "Księgę dźwięków". Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że jest ona dostępna w Rossmannie i przy okazji zakupów w tym sklepie, książka rzuciła mi się w oko. Po drugie, że w momencie rzucenia się w oko, przypomniałam sobie, że pod którymś z postów, książkę tą polecała nam matka_de. A więc "Księga dźwięków" znalazła się pod naszym sufitem :) 



Czy Milenka ją lubi? Czy chętnie spędza przy niej czas? Czy cieszy się, jak mama lub tata czytają i wydają z siebie różne dziwne dźwięki? Sami oceńcie :


Dodam tylko, że dzięki swej wadze, książka póki co nie ma szans wylądować w paszczy Milenki. Dlatego jest oglądana, a nie gryziona ;))

28 września 2013

Liebster Blog Award III

Po raz kolejny zostałam wyróżniona w zabawie Liebster Blog Award przez dwie wspaniałe mamy:
Kasię Rog z szymonekancymonek.blogspot.com oraz Olę D. z tupot-malych-stopek.blogspot.com. Bardzo dziękuję i już spieszę z odpowiedziami. 

Zasady wyróżnienia:
Wyróżnienie Liebster Blog Award  jest przekazywane przez nominowanego kolejnym 11 blogerkom lub blogerom jako uznanie za” dobrze wykonaną robotę”.  Celowo przyznawane jest “mniejszym” blogom o mniejszej liczbie zaglądających i obserwujących lub takich, które działają od niedawna – tak, by też miały szansę na zaistnienie w blogowej społeczności.  Osoba wyróżniona odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę , która blog nominowała do wyróżnienia, a następnie również wyróżnia 11 blogów informując o tym w podziękowaniu za  wyróżnienie  i  jednocześnie zadając swoje 11 pytań do nominowanych. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

Odpowiedzi do pytań od Kasi Rog:
1. Aparat czy telefon - czym częściej robisz zdjęcia?
telefonem
2. Do śniadania - herbata czy kawa?
herbata
3. Kubek czy filiżanka?
kubek
4. Gdybyś miała wybór, to wolałabyś mieszkać w domu w mieście, czy w domu na wsi?
w domu na wsi
 5. Potrawa, którą przyrządzam najlepiej to
ciasto Pani Walewska
6. Moja ulubiona kuchnia to
włoska
7. Mój ulubiony film/serial to
z filmów "Wichrowe Wzgórza" z Juliette Binoche, a z seriali ostatnio "Gra o Tron"
8. Morze czy góry?
morze
9. Po co piszesz bloga?
Piszę, by utrwalać chwile z córką, jej dzieciństwo, ale jest to też moja psychoterapia ;)
10. Kiedy patrzę na moje dziecko to...
rozczulam się
11. Za czym tęsknisz gdy wyjeżdżasz z domu?
Teraz tęsknie za tym, by w ogóle wyjechać z domu ;) 

 
 Odpowiedzi do pytań Oli D.:
1. Książka do której wracasz?
Raczej nie wracam, pochłaniam nowe.
2. Gdy dziecko zasypia, ja...
bloguję ;)
3. Co dało Ci macierzyństwo?
spełnienie
4. Twoja ulubiona piosenka?
"Shine on you crazy diamond" Pink Floyd
5. Moje dziecko/dzieci chciałabym wychować na...
odważną, pewną siebie kobietę
6. Czego się boisz?
mam lęk wysokości
7. Moim największym marzeniem jest...
nigdy nie chorować
8. Twój największy talent?
talent do języków obcych
9. Najlepsza rada jaką w życiu dostałaś?
Nigdy nie mów nigdy.
10. Co fajnego zrobiłaś ostatnio dla siebie?
poszłam na regulację brwi
11. Twoje popisowe danie? 
ciasto Pani Walewska 

Nominuję następujące blogi:
 nasze9miesiecyyy.blogspot.com
marny-puch.blogspot.com 
mamabloguje1.blogspot.com 
brzdacedwa.blogspot.com 
dookoladziecka.blogspot.com 
go-find-yourself-now.blogspot.com 
 mama2c.blogspot.com
mamaiwiki.blogspot.com 
mamamirona.blogspot.com 
przewijak.blogspot.com 
alinadobrawa.blogspot.com 

Moje pytania:
1. Kto wybrał imię dla Twojego dziecka/dzieci i dlaczego?
2. Jaki masz kolor oczu?
3.  Espresso czy latte?
4. Facet łysy czy z bujną czupryną?
5. Rock czy pop?
6. Romans czy kryminał?
7. Lakier na paznokciach u stóp czy u rąk?
8. Co robiłaś o tej porze roku 10 lat temu?
9. Kto jest Ci bliższy: mama czy tata?
10. Za kim tęsknisz?
11. Poczuj się jak Miss Świata i napisz, co zmieniłabyś na świecie ;)

Kto nie lubi łańcuszków, nie musi odpowiadać, ale będzie mi miło, jeśli jednak to zrobicie u Was na blogu, bądź w komentarzu poniżej :-)

26 września 2013

Ulubieńcy września 2013 ...

... czyli to, co Milenka lubi najbardziej ;)
... oraz to, co pozwoliło mamie się ogarnąć, dzięki Waszym radom :)
Kolejność oczywiście przypadkowa:

1. poducha zabezpieczająca, która doskonale nadaje się do zabawy, a początkowo miała służyć przy karmieniu:


2. gryzienie (w związku z ząbkowaniem):


3. kostka edukacyjna od Hally (jeszcze raz dziękujemy :)):


4. turlanie się:


5. nieśmiertelna szczoteczka silikonowa:


6. szeleszcząca gazetka:


7. nogi w górze:


8. gołębie:


9. kucyk z kokardką:


A co Wasze dzieci lubią robić w tym miesiącu?

24 września 2013

Mamy go!

Jest!
Pojawił się!
I już zostanie!
Pierwszy ząbek Milenki - lewa dolna jedynka :-)


Obyło się nawet bez Nurofenu w nocy, choć między 4.00 a 5.30 kruszynka budziła się mniej więcej co 15 minut. Ale warto było czekać - jestem taka dumna :))))

Dziękuję za wszystkie kciuki - minął zaledwie tydzień od posta o ząbkowaniu :-)

Miłego dnia!

23 września 2013

Niemowlęcy strach

W ciągu ostatnich dni zauważyłam, że Milenka coraz częściej reaguje strachem na różne rzeczy i sytuacje. Wcześniej zdarzało jej się to bardzo rzadko, w wypadku gdy coś było dla niej zbyt dużym zaskoczeniem. Teraz potrafi się wystraszyć, gdy zaszczeka pies, przejedzie samochód obok nas, usłyszy odkurzacz, a nawet dźwięk przekręcanych kluczy w drzwiach. Wcześniej nie robiło to na niej żadnego wrażenia.

Zaczęło mnie to niepokoić, bo znając swoje słabości i lęki (których jest niezliczona ilość), chciałam, aby moje dziecko było śmiałe i odważne. By brało z życia garściami, a nie czaiło się, jak jego matka.

Do tej pory byłam przekonana, że lęk to coś nabytego, co pojawia się wtedy, gdy ktoś nam pokaże, że powinniśmy się bać. Niestety okazuje się, że strach to naturalna reakcja wrodzona, która towarzyszy każdemu człowiekowi. Pozwala uniknąć zagrożeń, przygotować się na niebezpieczeństwo. U niemowląt może on pojawiać się pod wpływem różnych czynników:
- gdy dziecko poznaje nowe rzeczy, osoby
- gdy to, co widzi, jest różne od tego, do czego jest przyzwyczajone
- gdy pojawi się nagły hałas
- gdy ma za dużo wrażeń
- gdy widzi osobę w innym ubraniu niż rodzice (np. lekarz)

Wnoszę więc, że Milenka rozumie coraz lepiej otaczający świat i stąd pojawiające się nowe obawy. Co można zrobić, aby strach oswoić, a nie zakorzenić i pielęgnować? Przede wszystkim nie robić nic na siłę! Trzeba przyzwyczajać dziecko do rzeczy wywołującej lęk pomału, krok po kroku. Błędnym rozwiązaniem jest też całkowita ignorancja problemu. Przykładowo, na tej stronie opisano jak oswoić lęk przed odkurzaczem.

Ponad to, rodzice powinni pokazać swoją postawą, że nie ma się czego bać. Nie powinno się mówić: "O, wystraszyłaś się? Boisz się tego pieska?" albo "Zobacz, jaki straszny, wielki samochód!". W ten sposób tylko potęgujemy strach, pokazując, że pies czy samochód to coś strasznego. Nawet jeśli dziecko zacznie płakać, gdy się wystraszy, trzeba spokojnym, łagodnym głosem wytłumaczyć, że "To był głośny piesek. Pieski tak szczekają, żeby ze sobą porozmawiać" albo "Samochody są takie duże i głośne. Jest ich bardzo dużo i na pewno jeszcze wiele takich zobaczysz". Po pewnym czasie dziecko powinno zrozumieć, że nie ma powodu do obaw.

I tego będę się trzymać oswajając Milenkę ze strachem. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie odważniejsza niż jej mama.

Macie jeszcze inne sposoby na lęki u dzieci?

21 września 2013

Warkoczyk

Dziś taki spontaniczny warkoczyk nam wyszedł.
Pierwszy w życiu Milenki.
Styl samurajski - unikalny i jedyny w swoim rodzaju :)
Udanego wieczoru!


19 września 2013

Szał zakupów

Wczoraj miałam okazję wybrać się w końcu do Tesco :-) 
Tak, wiem, może to i głupie, że cieszę się z takiej wyprawy, jednak udało mi się to dopiero drugi raz po urodzeniu Milenki. Cel zakupów był jeden - ubranka na jesień dla szkraba.

Temat przyjemny, wręcz uwielbiany przeze mnie, bo przecież kto nie lubi kupować ubranek swojemu dziecku. Bardzo lubię tescową markę F&F za jakość i ładne wzory ciuszków - są w moim stylu. Ale, ale... Kupiłam 3-pak pajaców, 3-pak body z długim rękawem, kurteczkę jesienną, cieplejszy sweterek i ... zostawiłam w kasie majątek :-(

A przecież Tesco to jeden z tańszych sklepów z ubrankami dla dzieci. Więc pytam się - skąd takie ceny?? Przecież te ubranka są malutkie! Przecież moje szybko rosnące dziecko wyrośnie z tych ciuchów w przeciągu miesiąca! Skąd na to brać PLNy? 

Mimo to dochodzę do wniosku, że jednak powinnam się cieszyć: kilka bluzek z długim rękawem udało mi się kupić na letnich przecenach, mam sporo ubranek po siostrzenicy męża, nie mam dwójki dzieci do ubrania i nie jestem matką bliźniąt!

Kochani rządzący - zróbcie coś z tymi cenami! Może by tak podatki obniżyć na te ubranka, bo jak tak dalej będzie dane demograficzne wciąż będą lecieć w dół....

Dziewczyny - jakieś rady na zakupy, ulubione tanie sklepy? Second handów nie mam fajnych w pobliżu, słyszałam o jednym ekstra w naszym mieście, ale nie mam jak się do niego wybrać, więc piszcie jak jeszcze można zaoszczędzić na ciuchach.

17 września 2013

Nasz top 5 na ząbkowanie

W końcu dopadło i nas - ząbkowanie.

Od około dwóch tygodni męczymy się. Milenka marudzi, ciągle chce na ręce, non stop domaga się smoczka, ma trudności z ciągnięciem butelki, śpi niespokojnie, a przed snem zwykle pojękuje około pół godziny, wkładając i wypluwając smoczek. Wczoraj wieczorem miała nawet bardzo czerwone policzki, co podobno też jest oznaką wyrzynających się ząbków. Ale nie narzekam - dajemy radę. Chyba już się przyzwyczaiłam do marudnej wersji Milenki :-)

A co nam pomaga przetrwać trudny czas?

Przedstawiam Wam 5 hitów ząbkującego niemowlaka (kolejność nieprzypadkowa).

1. Dentinox - żel na dziąsła, który ma działanie znieczulające i przeciwbólowe. Niezbędny okazał się u nas przed zaśnięciem - po posmarowaniu dziąsełek akcja zasypianie zostaje przyspieszona z 40 do 10 minut.


2. Rossmann, Babydream, Zahnputz - Lernset - zestaw do nauki mycia zębów. Składa się z dwóch silikonowych szczoteczek i jednej z miękkim włosiem. Póki co w użyciu są szczoteczki silikonowe, które doskonale masują dziąsełka. Na początku nie bardzo wierzyłam w to, że Milenka w ogóle będzie chciała je gryźć. Tymczasem, są obecnie w użyciu praktycznie cały czas. Podobno szczoteczki te przygotowują do korzystania z "prawdziwych" szczotek do mycia zębów. Oby to była prawda!


3. Gryzaki silikonowe - mamy kilka takich gryzaków i obojętne, który z nich jest w pobliżu, ten od razu znajduje swoje miejsce w paszczy Milenki. Gdy ma kilka do wyboru, najchętniej sięga po zestaw kluczy, bądź zieloną łapkę. Atrakcyjne są również gumowe zabawki do kąpieli - idealnie zastępują smoczek w trudnych chwilach.




4. Smoczek - pomimo moich chęci odzwyczajania powoli Milenki od smoczka, przy ząbkowaniu jest to nie do wykonania. W ciągu dnia ratuję się gryzakami z punktu 3. jednak przy zasypianiu smoczek jest na razie niezastąpiony. Również w nocy, gdy Milenka budzi się z bólu, smok ma działanie super szybko uspakajające - czas działania można liczyć w sekundach.


5. Nurofen dla dzieci - od 3 miesiąca życia. Zawiesina przeciwbólowa, przeciwgorączkowa i przeciwzapalna z wygodnym aplikatorem. Na razie jeszcze nie używałam, ale będzie to moja ostatnia deska ratunku w razie nasilenia się objawów.


Trzymajcie kciuki za pierwszy ząbek mojej kruszynki :)

15 września 2013

Niski iloraz inteligencji

Obiecuję sobie, że nigdy nie będę słownie poniżać mojego dziecka.
Obiecuję, że nigdy nie będę psychicznie dołować mojego dziecka.
Obiecuję, że nie będę traktować zięcia jak śmiecia.
Obiecuję, że, gdy córka wyjdzie za mąż, pozwolę jej żyć własnym życiem.
Obiecuję, że nie będę rozwalać jej związku i niszczyć tego co najpiękniejsze.
Obiecuję, że nigdy nie powiem jej, że ma niski iloraz inteligencji.

13 września 2013

Szaro na dworze, a u nas kolorowo

Tak się akurat złożyło, że przeprowadzaliśmy się do nowego mieszkania, kiedy byłam w ciąży. Był to dla nas okres szczególny, ale... no właśnie, nie wiem czy u Was też tak było, ale ja w ciąży straciłam całkowicie wyczucie stylu i smaku. Kompletnie brakowało mi pomysłów na urządzenie nowego mieszkania. Krótko mówiąc, rewelacji nie ma - wszystko jest proste, ściany ledwo liźnięte kolorem, kuchnia w beżach - bezpiecznie, szaro, nudno. Zmysł artystyczny wrócił mi dopiero w ostatnich tygodniach ciąży, kiedy pojawił się syndrom wicia gniazda - było już jednak za późno na duże zmiany. W głowie pozostały mi tylko pomysły za tamtego czasu i powolutku je teraz realizuję :)

Jednym z tych pomysłów jest motyw dekoracyjny, który pojawił się nad łóżeczkiem Milenki. Dziś chciałabym się nim pochwalić, bo biorąc pod uwagę mój zatracony zmysł, jestem z niego bardzo dumna :)

Przyleciały do nas drewniane, kolorowe motyle :)


Tak, tak, motyle są kolorowe, a nie różowe, gdyż w pokoju Milenki postawiłam na kolor. Nie muszę chyba wspominać, ile czasu zajęło mi znalezienie takich dekoracji, jakie sobie wymarzyłam. Niestety dekoracje do dziecięcych pokoi zwykle mają kolor różowy (dla dziewczynek), bądź niebieski (dla chłopców), bądź są pstrokate, a na tym mi nie zależało.

Udało mi się trafić na cudowny sklep, który bardzo Wam polecam: Peticado.
Można u nich zamówić niesamowite cudeńka dla dzieci, począwszy od dekoracji, po albumy na zdjęcia, czy maskotki. Ale najważniejsze dla mnie było to, że dekoracje można personalizować. Na stronie internetowej jest narzędzie, gdzie można dokonać wizualizacji, czyli pomalować ścianę na wybrany kolor, a następnie dopasować do niej kolory dekoracji. Dla mnie bomba - miałam pewność, że będę zadowolona z zakupu i dostanę to, co chcę. Ceny nie są niskie, uważam jednak, że warto zainwestować, jeśli chce się z pomysłem urządzić przestrzeń dla dziecka.

A oto próbka tego, co możecie znaleźć w Peticado:


Do nas trafił też miś, który dostał na imię Milanek ;) Jest super mięciutki i towarzyszy Milence w czasie snu:


Miłego dnia Wam życzymy, razem z Milankiem :)

11 września 2013

Czy moje dziecko mnie polubi

Ostatnio Margot na blogu ja, on, my  zadała następujące pytanie: czy moja córka mnie polubi?
Skłoniło mnie to do rozmyślań jaką matką chcę być dla Milenki i jak mam ją wychowywać, aby mnie lubiła...

O tym, że matek idealnych nie ma, pisze się coraz więcej. O tym, że każda matka jest idealna dla swojego dziecka, pisze się równie często. Jednak zapewne każda z nas, patrząc na swoją relację z matką, zastanawia się, co zrobić, aby wyeliminować w wychowaniu swojego dziecka to, co nam się nie podobało w naszym wychowaniu. Nie chcemy popełniać tych samych błędów, szukamy własnych rozwiązań, otwieramy się na nowe. Skąd jednak pewność, że nasze wybory są słuszne, że spodobają się naszemu dziecku?

 Matki są przecież różne: nadopiekuńcze, wymagające, toksyczne, olewające, niecierpliwe, wiecznie cierpiące, wiecznie zapracowane, traktujące swoje dzieci jak kumpli, zimne... I tak, żadna z nich nie jest idealna. I na pewno cechy każdej z nich odnajdę w sobie w przyszłości. Pytanie tylko brzmi, czy moje dziecko to zaakceptuje i zrozumie. Czy moje dziecko będzie mnie lubiło taką nieidealną?

Pamiętam, że gdy byłam w podstawówce, brakowało mi czasem cierpliwości ze strony mamy - ciągłe upominanie, że to źle, tamto źle. Gdy byłam w liceum zazdrościłam koleżankom, których mamy były ich przyjaciółkami - chodziły razem na zakupy, malowały się. Na studiach brakowało mi wolności, męczyły mnie ciągłe pytania: gdzie idziesz, z kim, kiedy wrócisz? Patrząc teraz z perspektywy czasu, mam wrażenie, że moja mama to był constans - dawała zawsze z siebie tyle samo. Była i jest nieidealna. Teraz w końcu to rozumiem, ale wciąż nie wszystkie jej metody wychowawcze akceptuję...

Widzę też, że mi, jako dziecku, brakowało różnych rzeczy w różnych momentach życia. Dlatego zastanawiam się, czy zawsze będę umiała wyczuć potrzeby emocjonalne Milenki? A nawet jeśli je wyczuję, to czy będę na tyle elastyczna, by raz być matką wymagającą, a za jakiś czas matką - kumpelą. W końcu Milenka to odrębna istota, które będzie myśleć i odbierać świat po swojemu. Co zrobić więc, aby moja córka lubiła mnie w każdym momencie swego życia?

Na tą chwilę nie znajduję na to pytanie odpowiedzi. Niestety obawiam się, że cokolwiek bym nie robiła, to i tak pojawią się między nami zgrzyty i zawsze będzie coś, co Milenka będzie mogła mi zarzucić odnośnie swojego wychowania. Już teraz widzę w sobie niecierpliwość, która tak denerwowała mnie u mojej mamy... Staram się zmienić, ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze dam radę. I smuci mnie to, bo chciałabym dla Milenki jak najlepiej. Chciałabym, żeby miała nieidealną matkę idealną dla niej...

A czego Wy chcecie uniknąć w wychowaniu Waszych dzieci? Czy było coś co wkurzało Was u Waszych mam? I jakie chcecie być - opiekuńcze, wymagające, kumpelskie, czy po prostu idziecie na żywioł?

9 września 2013

Pierwsze nieświadome

mamamama

Bezcenne!
Milenka rozgadała się na dobre.  Do powyższego dodała też: baba, babobo, tata, dada, ciacia, ama.
Do tej pory nie była wielką gadułą, a i teraz potrzeba jej chwili by wydać z siebie głos. Jednak jak już zacznie, końca nie widać. Więc zaczęłyśmy rozmawiać i jest pięknie :)


6 września 2013

Przyjaźń od pierwszego wejrzenia

"Przy­jaciele są jak ciche anioły, które pod­noszą nas, gdy nasze skrzydła za­pom­niały jak latać."
                                                                                                                              Autor nieznany
Ewa i ja
Znamy się ładnych parę lat, jeszcze ze studiów. Nasze drogi rozeszły się po studiach - każda poszła w swoją stronę, szukając szczęścia. W pogoni za nim, w zeszłym roku przeprowadziliśmy się z mężem do naszego wymarzonego mieszkania. Byłam już w ciąży. Cieszyliśmy się bardzo ze zmian, które działy się w naszym życiu. Pewnego razu wyskoczyłam do osiedlowego sklepu i tam, chyba zrządzeniem losu, wpadłam na Ewę z mężem i synkiem, Szymonem. Okazało się, że mieszkają kilka bloków od nas. To przypadkowe spotkanie zaowocowało długimi jesiennymi spacerami i rozmowami, które tak bardzo przygotowały mnie do macierzyństwa. Potem poród, pierwsze miesiące z Milenką w totalnym zagubieniu, powrót Ewy do pracy - oddalenie. Nie mówiąc nic nikomu, założyłam bloga, by móc odnaleźć się we własnych emocjach. I znów przypadkowe spotkanie z Ewą, która od razu zauważyła mój zły stan. Na następny dzień w skrzynce mailowej odnajduję link do... jej bloga: kobiecość oczami eveleo! To było niesamowite, jak potwierdzenie, że możemy się nie widzieć, nie rozmawiać, a jednak tak podobne jesteśmy i tak bardzo się rozumiemy.

Szymon i Milena
Szymon ma już ponad dwa lata, Milena prawie siedem miesięcy. Poznali się na spacerach, które od czasu do czasu udaje nam się wspólnie z Ewa zorganizować. Obopólne zainteresowanie jest ogromne ;) Czy zostaną przyjaciółmi? Czy znajdą w sobie oparcie w życiu? Mam cichą nadzieję, że tak się stanie i że będą mogli na siebie liczyć tak, jak ich mamy na siebie :)












4 września 2013

Mama alergika = mama detektyw

Schematy żywieniowe to jedno, a praktyka to drugie, jeśli rozszerza się dietę małej alergiczki. W naszym przypadku rzecz z natury nieskomplikowana, przerodziła się w prawdziwą zabawę w detektywa.

Jak już pisałam rozszerzanie zaczęłyśmy standardowo od marchewki, by po trzech dniach podać ziemniak.  Mimo wcześniejszych podejrzeń, że warzywo to uczula Milenkę, chciałam spróbować jeszcze raz, mając cichą nadzieję, że przedtem była to tylko chwilowa nietolerancja. Po następnych trzech dniach nie zauważyłam objawów alergii, więc podałam jabłko. Niestety, reakcja wystąpiła z dnia na dzień - wysypka na brzuszku i udach. Kolejny tydzień więc spędziłam na odstawianiu. Najpierw jabłka - wysypka nie ustąpiła, potem ziemniaka - wysypka ustąpiła po dwóch dniach. Zgłupiałam, bo nie wiedziałam już sama czy uczuliło jabłko, a wysypce trzeba było czasu na ustąpienie, czy ziemniak i dlatego wysypka od razu zniknęła. Myślałam też, że może chemia w warzywach tak działa na Milenkę i zastanawiałam się nad ekologicznymi słoiczkami. Przemyślałam jednak wszystko jeszcze raz i zaczęłam na nowo: najpierw tydzień marchewka - jeśli uczuli, to znak że chodzi o chemię i przechodzimy na słoiczki. Po tygodniu na szczęście wysypka się nie pojawiła - mamy więc zielone światło na warzywa z targowiska. Obstawiam, że to jednak ziemniak uczula Milenkę. Tłumaczyłoby to, dlaczego, gdy karmiłam piersią będąc na restrykcyjnej diecie bezmlecznej, objawy alergii nie ustępowały - ziemniaki jadłam, bo w życiu nie przypuszczałabym, że mogą szkodzić Milence. Póki co, ziemniak więc jest u nas na nie. Co do jabłka, to spróbuję je podać jeszcze raz, aby mieć pewność, że jest w porządku. A tymczasem na naszej lodówce pojawiła się karteczka, na której sukcesywnie będę zapisywać co Milence wolno jeść, a co nie:



Z uwagi na możliwość wystąpienia alergii krzyżowej z ziemniakiem na razie unikać będę wprowadzania również banana, selera, pomidora i kiwi. O alergiach krzyżowych można poczytać na stronie:
http://alergik.info/leksykon-alergenow/629-alergeny-reakcje-krzyzowe
W bardzo fajny sposób opisane jest tam, o co w tym chodzi i na jakie alergeny należy uważać, jeśli ktoś jest na coś uczulony. A tu jeszcze jest tabelka z tej właśnie strony, pokazujące alergeny reagujące krzyżowo:

Alergeny obecne w powietrzu – wziewne
lub kontaktowe

Alergeny pokarmowe reagujące krzyżowo

Pyłek brzozy, olchy i leszczyny
jabłka, kiwi, wiśnie, gruszki, brzoskwinie, śliwki, banany, awokado, daktyle
orzechy laskowe, orzechy włoskie, kasztany, ziarna soi, seler, marchew, surowe ziemniaki, pomidory, papryka, groch, szpinak, pszenica, kasza gryczana
Pyłki traw i ziół
surowe pomidory, melony, arbuzy, pomarańcze, wiśnie, ziemniaki, pszenica, kiełki i mąki z pszenicy, jęczmienia, owsa, żyta; kukurydza, ryż; marchew, groch, seler, soja, buraki, orzechy, jabłka, brzoskwinie, kiwi, śliwki
Pyłek ambrozji  i chwastów
arbuzy, banany, rumianek, miód, nasiona słonecznika,  olej słonecznikowy, seler, marchew, ogórki, dynie, melony; koper, orzechy laskowe, orzechy pistacjowe, piwo
Pyłek bylicy
seler, marchew, gorczyca, melony, arbuzy, jabłka, orzechy laskowe, kasztany, rumianek, papryka, curry, pieprz, cynamon, czosnek, kolendra, kminek, koperek, koper włoski, gałka muszkatołowa, słonecznik (ziarna)
Pyłek cedru japońskiego
melony, jabłka, brzoskwinie, kiwi
Roztocza kurzu domowego
skorupiaki, ślimaki, krewetki
Jad pszczeli
miód
Pierze
białko i żółtko jaj, mięso kurze, indycze, kacze i gęsie
Lateks
ananas, figi, papaja, pomidory, gryka, orzechy ziemne, awokado, banany, kiwi, melon, ziemniaki

Jak widać ziemniak jest w dwóch bardzo licznych grupach, a w jednej z nich jest też jabłko. Śledztwa nie mogę więc jeszcze zakończyć, bo pewnie kilka z tych produktów uczuli Milenkę. Mam nadzieję, że będzie tego niewiele. Spróbuję też za jakiś czas znowu podać ziemniaka, ale myślę, że tym razem odczekam jakieś dwa miesiące.

Od pięciu dni wprowadzam brokuł i póki co wysypki brak, ale będę czekać tydzień na następne warzywko, aby mieć 100% pewności, że brokuł jest "czysty". W planach jest dynia, bo sezon w pełni, potem może pietruszka. Na razie tyle z wprowadzonej zieleniny - wiem, wiem, brzmi imponująco ;) Trzymajcie kciuki, aby alergia nie zdominowała diety Milenki i aby mama detektyw wyłapała wszystkie alergeny!

2 września 2013

U Milenki na talerzu

Po naszym falstarcie z rozszerzaniem diety ponad miesiąc temu, chciałam się przygotować do następnego podejścia dużo lepiej. Poczytałam tu, poczytałam tam i mniej więcej dwa tygodnie temu zaczęłyśmy na nowo. Wcześniej deklarowałam, że będę stosować BLW, jednak uznałam że psychicznie nie dam rady w to wejść. Tłumaczenie otoczeniu na czym polega ta metoda, obstawianie przy swoim, że dziecka głodzić nie będę i że się nie zadławi kawałkami jedzenia, przerosło mnie. Nie jestem przygotowana na kolejną walkę z rodziną. Stwierdziłam, że łyżeczką damy radę. A jeszcze bardziej spodobało mi się podejście MamAnki, o którym pisze u siebie na blogu. Chodzi o mieszanie BLW z łyżeczką i to właśnie będę próbować stosować w swoim czasie.

Pełna akceptacja łyżeczki u Milenki nastąpiła po około tygodniu. Poprzedzona była dwoma dniami całkowitego odmawiania przyjęcia łyżeczki do paszczy. Nie denerwowałam się tym jednak, podeszłam do tego na spokojnie, nic na siłę nie wciskałam i to poskutkowało. Od tamtego "buntu" łyżeczka jest już na tak i z każdym dniem coraz więcej posiłku udaje mi się nią podać. Wydaje mi się również, że dobrym pomysłem było odczekanie miesiąca z rozpoczęciem nowej diety - podejście Milenki do łyżeczki jest teraz zupełnie inne.

Jak przygotowuję posiłki? Jeśli chodzi o papki, przeciery i zupki, pomogło mi wejście na blog Weroniki tutaj. Bardzo fajnie opisała ona jak przygotowywać rzeczone zupki, także polecam ten wpis wszystkim kulinarnym beztalenciom, takim jak ja. Weronika poleciła też książkę "U malucha na talerzu. Zdrowa dieta dla niemowląt" autorstwa Marty Jas-Baran. Książkę kupiłam i okazała się ona również bardzo pomocna.  Zawarte są w niej podstawowe zasady rozszerzania diety, ciekawe przepisy na każdy miesiąc oraz tabele żywieniowe dla niemowląt karmionych zarówno piersią jak i butelką. Tabele te w bardzo fajny sposób pokazują jakie warzywa, kaszki i inne posiłki wprowadzać w danym miesiącu. Takie tabele możecie również znaleźć na blogu u Hafiji w plikach do pobrania, o czym dała mi znać eveleo. Póki co, z warzyw wprowadziłam marchewkę oraz prawie brokuł, ale o tym, czemu prawie go wprowadziłam, będzie w kolejnym poście.

Oprócz warzyw Milenka je ryżową kaszkę bezmleczną o smaku malinowym z Bobovity - podaję na drugie śniadanie łyżeczką, kleik ryżowy dodawany do wieczornego mleka oraz gluten w postaci kaszy manny dodawanej do zupki. Mam nadzieję, że uda mi się przejść kiedyś na jaglankę, ale na razie nie mam siły i czasu na jej przygotowanie, chyba że podacie jakiś szybki sposób.

Rozszerzanie diety okazało się nie takie straszne jak mi się wcześniej wydawało, dzięki fantastycznym opisom i radom mam blogerek. Najważniejsze to zachować spokój i zimną krew. Nie zabawiać dziecka, nie wciskać nic na siłę. Najbardziej cieszy mnie to, że co dzień Milenka je coraz więcej zupki i kaszki. Mogę się pochwalić, że wczoraj zjadła 40 łyżeczek zupki :-) Marchewkę jadła bez entuzjazmu, zupkę marchwiowo - brokułową bardzo lubi, a ja nie mogę się doczekać jak podam jej następne pokarmy.

A tu Milenka wcina marchewkę: