31 maja 2013

Taka jestem silna

Dziś pochwalę się, jaka Milenka jest już silna. Oto dowody:




Jestem z niej bardzo dumna, bo nie lubiła leżeć na brzuszku, a teraz czasem nawet płacze jak ją z nigo podnoszę. Tak to polubiła. Nie mówiąc o tym, że już mocno trzyma główkę :) Czasem mam ochotę ją schrupać z miłości :*:*:*

28 maja 2013

Na balkonie się dzieje ...

W zeszłym tygodniu odwiedziła nas moja kochana mama i sprezentowała nam sadzonki pomidorków miniaturowych oraz papryki słodkiej. Dzięki temu nasz zielnik przeistoczył się w prawdziwy balkonowy ogródek :) Dodam, że ziółka wyrosły również przepięknie i nawet oregano wystrzeliło w górę. Oto aktualne zdjęcia:

Pomidorki

Papryka


Jak widać doniczki nie są najładniejsze, ale takie dostaliśmy i nie gardzimy nimi, bo mają swój urok :)

W niedzielę miałam pierwszy Dzień Matki :D Milenka za pośrednictwem Piotrka sprezentowała mi oryginalną niemiecką czekoladę z orzechami oraz śliwki w czekoladzie. Prezent nr 1 został zjedzony w przeciągu jednego popołudnia :) Odwiedziliśmy też teściową i moją mamę, także czas zleciał nam szybko.

A od wczoraj Milenka je trochę mniej mleczka. Ujęłam jedno karmienie, bo zaczęła ulewać, więc wydaje mi się, że trochę za dużo jadła. Teraz je pięć razy po 150 ml. Zobaczymy, czy nie będzie się buntować, albo budzić w nocy z głodu. Dzisiaj się nie obudziła, więc może faktycznie miała za dużo. No zobaczymy jak się taki system przyjmie. Skarbek z niej kochany tak, że mogłabym ją zjeść :*

21 maja 2013

W chuście na dworze

Wczoraj Milenka zadebiutowała w chuście na dworze. Bałam się, że nie będzie zadowolona, bo w domu długo nie chce wysiedzieć, ale jednak bardzo jej się spodobało. Ja też się cieszę, bo od około tygodnia Milenka bardzo nie chce leżeć w wózeczku i trzeba ją nosić na rękach. Pewnie to dlatego, że chce sobie popatrzeć na okolicę, a w gondoli nie ma jak. Dzięki chuście nie bolą mnie ręce od jej noszenia, a ona po pewnym czasie zasypia :) Muszę tylko pamiętać o smarowaniu buzi Milenki wysokim filtrem, bo w chuście nic jej nie ochroni przed słońcem. 

Tak więc wczoraj trochę pospacerowaliśmy w chuście, trochę w wózeczku. Padał też trochę deszcz, i od razu promenada się wyludniła. Myślę, że jednak z dzieckiem trzeba wychodzić w każdą pogodę, żeby mogło się zahartować. A dziś piękne słońce od rana ... :)


18 maja 2013

Ziółka i inne

Dawno już nie pokazywałam aktualnych zdjęć naszego mini zielnika. Oto fotka z dnia dzisiejszego:


Jak widać najbujniej rozrósł się koperek i pietruszka. Również szczypiorek daje radę, nie widać tylko oregano. Z tego co pamiętam, na opakowaniu z nasionami było napisane, że oregano potrzebuje chyba 2 miesiące, aby wyrosnąć. Poczekamy, zobaczymy...

Póki co, Milenka rozwija się równie szybko, co ziółka :) Każdy tydzień przynosi nam jakąś nową niespodziankę z jej strony. Przedwczoraj odkryła na przykład, że może przewrócić się z plecków na boczek. I niezmiernie ją to cieszy podczas zabawy :) Oprócz tego coraz mniej śpi na spacerach. Jak tylko się obudzi domaga się noszenia na rękach, bo wtedy może podziwiać świat dookoła. Niestety dla nas, bo ręce zaczynają boleć po 5 minutach, a po odłożeniu do wózka zaczyna się marudzenie i płacz. Dziś Milenka w ten sposób urządziła Piotrka i biedak gnał do domu z nią na rękach. Zapomniałabym dodać, że maleństwo zaczęło chwytać już miękkie zabawki w rączki. Potrafi się tym zająć dobre kilkanaście minut i denerwuje się jak jej nie wychodzi.

A po takich zabawach czas na sen...


17 maja 2013

A jednak alergia pokarmowa

Rano byliśmy na szczepieniu i konsultacji u naszej pani pediatry. Tak jak myślałam, pani doktor potwierdziła, że powinniśmy zastosować się do zaleceń gastroenterologa, gdyż najwyraźniej Milenka jest alergiczką. Wciąż dziwi mnie to, że mam nie podawać jej swojego mleka, ale lekarka powiedziała, że czasem małe dzieci mają też nietolerancję laktozy i dlatego moje mleko może nie być łatwo przyswajalne przez młodą. Dlatego kończę z laktacją - jakoś tak mniej boleśnie to przeżywam niż rozstanie z piersią. Pewnie chodzi o ten kontakt fizyczny ... Co najlepsze to muszę przyznać, że odkąd odstawiłam moje mleko, Milenka regularnie się wypróżnia i jest spokojna. Tak jak pisałam ulewało jej się pierwszego dnia, ale to minęło i teraz je 150 ml mieszanki 6 razy dziennie. Mam nadzieję, że na tym mleku w końcu wyregulujemy karmienie Milenki.

Maleństwo ;) waży teraz 6450 g, czyli całkiem w porządku, bo wychodzi, że przybiera średnio 1 kg na miesiąc. Poza tym jest zdrowiutka i rozwija się prawidłowo. 

Szczepienie też przeszło bez większych problemów. Za to po południu, strasznie męczył brzuch naszą kochaną Milunię. Płakała chyba godzinę i nie można było jej uspokoić. Na szczęście potem zasnęła i chyba przespała resztę sensacji żołądkowych, bo teraz jest już ok i śpi słodko jak aniołek :*

16 maja 2013

Alergia? refluks? - czyli dylematy zdrowotne

A więc w poniedziałek odebraliśmy wyniki panela alergicznego pokarmowego i okazało się, że teoretycznie Milenka nie jest na nic uczulona:


Oczywiście bardzo nas to ucieszyło, bo od razu pomyśleliśmy, że skoro tak, to pewnie nie pasowało jej pierwsze mleko modyfikowane - Bebiko i chodziło tylko o jego zmianę. 

Niestety, we wtorek poszliśmy na umówioną wizytę u gastroenterologa i okazało się, że nie jest tak różowo. Lekarz powiedział, że papier to jedno, a objawy drugie, a Milenka objawy alergii ma - ciemieniucha na głowie i sucha skóra za uszami. Zlecono jej dodatkowe badania - krew w kale, fosfataza zasadowa oraz żelazo. I na dokładkę, lekarz kazał całkowicie zrezygnować z karmienia piersią i podawać tylko Bebilon Pepti :( Wszystko niby ok, ale trochę to podejrzane. Nie daję Milence mojego mleka od wczoraj i nagle strasznie zaczęła ulewać po każdym karmieniu. Zdarza się, że ulewa nawet 3 razy i to sporo. Martwi mnie to, bo przedtem też ulewała, ale nie tak dużo i nie tak często. Jutro idziemy na szczepienie, więc zapytam naszej pediatry co o tym sądzi. Może ten gastroenterolog źle nam doradził? 

Mam różne podejrzenia - może to refluks, a może ten Bebilon jej nie odpowiada? Na różnych forach kobiety wypowiadają się, że po tym mleku jest właśnie takie duże ulewanie. Wtedy albo należy zmienić je na Nutramigen, albo dodawać zagęszczacz do mleka. Mam ochotę zaryzykować ze zmianą mleka, ale gastroenterolog zlecił nam karmić Milenkę Bebilonem Pepti przez 2 tygodnie i dopiero wykonać te badania. I męczy mnie to, bo dwa tygodnie patrzeć jak się dziecko męczy to strasznie długo i nie wiem, czy warto. Zobaczymy jutro co nam powie nasza pediatra. Najgorsze, że takie małe dziecko nie powie co mu jest i każda diagnoza to tak naprawdę jedna wielka zgadywanka...

A z rzeczy przyjemnych: we wtorek Milenka skończyła 3 miesiące :) Wszystkiego najlepszego Milenko! 

12 maja 2013

Chustomania

Jest weekend, czyli oczywiście pogoda beznadziejna... Znowu pada deszcz i spacerki zostały ukrócone. Przesyłam dwa zdjęcia z tygodnia, gdzie pogoda dopisywała i było piękne słoneczko :)



W tych ciepłych dniach spotkałam również Agnieszkę, która ma 2,5 miesięcznego synka, prawie rówieśnika Milenki. Agnieszka pokazała mi jak można dziecko nosić w chuście i niezwykle mi się to spodobało. Pożyczyłam od innej koleżanki rzeczoną chustę i od paru dni próbuję nosić w niej Milenkę. Wiązanie okazało się banalnie proste, jednak minus jest taki, że w ciepłe dni, chusta mocno grzeje i dziecku jest w niej bardzo gorąco. Dlatego Milenka wytrzymuje w chuście góra 10 minut. Mimo wszystko bardzo mi się to podoba - chusta daje dodatkową bliskość, której brak mi teraz po odstawieniu piersi.


Jeśli chodzi o moje mleko, to o tyle jestem zadowolona, że wciąż jest :) Odciągam ok 20 ml przed każdym karmieniem, czyli tyle ile było miesiąc temu. Cieszę się, bo może dzięki laktatorowi uda mi się podawać mleczko jeszcze kilka tygodni :)

A teraz Milenka słodko śpi i daje mamie poczytać głupoty na internecie :D

10 maja 2013

Pożegnanie z cycusiem

Niestety dziś nadszedł dzień, gdy odstawiłam Milenkę od cycusia :( Musiałam przerzucić się na laktator, gdyż młoda bardzo darła się gdy ją przystawiałam do piersi. Wczoraj dochodziło wręcz do scen dantejskich, dlatego podjęłam taką decyzję. Laktator jedna to nie to samo co pierś :( I jest mi naprawdę przykro, bo to koniec pewnego etapu. Z jednej strony cieszę się, że mam jeszcze trochę mleka i wciąż mogę je podawać Milence. Ale jak już wspomniałam, to nie to samo... :(


8 maja 2013

Panel alergiczny pokarmowy

W poniedziałek rano byliśmy z Milenką wykonać panel alergiczny pokarmowy, aby zobaczyć czy faktycznie jest uczulona na białko mleka krowiego, czy też na coś innego. Samo pobranie krwi przebiegło na szczęście prawie bez płaczu. Pani pielęgniarka pobrała krew z żyły na dłoni Milenki, w ten sposób, że wbiła igłę w żyłę i później uciskając tą żyłę skapywała krople krwi do pojemniczka. Myślałam, że będzie to bardziej bolesne, ale na szczęście Milenka zapłakała tylko przy wkłuciu. Chyba ja byłam bardziej zdenerwowana niż ona. Na wyniki musimy czekać do następnego poniedziałku, a potem we wtorek mamy wizytę u gastroenterologa. Bardzo jestem ciekawa czy i co wyjdzie po tym badaniu.

Poza tym codzienne spacerki umilają nam czas :) Zrobiło się super ciepło, dlatego można skorzystać ze słońca. Ja jestem już nawet mocno opalona :) Milenka też lubi te spacerki, dużo na nich śpi, choć ostatnio często rozgląda się już na otaczający świat :)



Słabo widać, ale tu biegały 4 wiewiórki :)

A tu Milenka z kolegą słoniem

3 maja 2013

Wsparcie rodziny

Jak już nie raz pisałam, Milenka prawdopodobnie ma alergię pokarmową. Objawia się to u niej ciemieniuchą, wysypką na nóżkach (tzn. szorstką skórką), suchą skórką za uszami i brzydkimi kupami. Na szczęście dzięki pomocy lekarza i paru osób, które również miały ten problem u swoich dzieci, udało się póki co zlikwidować objawy alergii. Jednak aby ich ponownie nie prowokować, zrezygnowałam z produktów mogących alergizować na czas karmienia piersią.

I tu pojawia się problem - brak zrozumienia kwestii ze strony części rodziny. Wczoraj nie pisałam o tym, bo byłam zbyt zdenerwowana... Otóż w środę zaliczyliśmy wizytę u teściów. I oczywiście tłumaczenie, że nie mogę jeść drożdżowego ze sklepu bądź ich ulubionej szyneczki spotkało się z oburzeniem. No bo przecież kawałek ciasta nie spowoduje boleści u Milenki. A ich córka jak miała podobny problem z swoją córeczką nie ograniczała się aż tak bardzo... Szkoda słów...Tylko że o problemach jakie potem z tego wynikły nikt nie mówi. Nikt też nie pomyśli, że jak Milence wyjdzie wysypka to nie oni będą z nią walczyć tylko ja. Jak można być tak lekkomyślnym i jeszcze się obrażać, bo zła synowa nie chce jeść!

Brak słów... Proszę o cierpliwość...

2 maja 2013

Deszcz...

Tak wygląda majowy weekend w naszym mieście: deszcz, deszcz, deszcz ... Zero słońca, pochmurno i deszcz... :( Niestety jesteśmy przez to uziemieni w domu i nie chodzimy na spacery, bo nikomu nie chce się moknąć w deszczu...

Za to Milenka dzisiaj jest bardzo spokojna i mało kłopotliwa. Oto parę fotek z placu zabaw :)